Najnowszy post

Helen Russell - Atlas szczęścia

Ingar Johnsrud – Naśladowcy




Autor: Ingar Johnsrud
Wydawnictwo: Otwarte
Gatunek: powieść, kryminał, powieść akcji
ISBN: 978-83-7515-389-7

Po raz kolejny witam Was z wpisem o skandynawskim kryminale. Jak to często u mnie bywa, „Naśladowców” Ingara Johnsruda zakupiłam w promocji na stronie wydawnictwa Znak, a do zakupu zachęciło mnie zdanie na okładce: „Jo Nesbo w świecie Stiega Larssona”, a że i jednego i drugiego pana uwielbiam, musiałam się przekonać, czy to zestawienie z nimi jest słuszne. Autor „Naśladowców”, Ingar Johnsrud jest norweskim dziennikarzem, który zadebiutował w zeszłym roku właśnie tą powieścią, mającą być pierwszą częścią trylogii. Kto wie, może doczekamy się serii na miarę Millennium. Jeśli autor dalej będzie się tak rozwijał, to zdecydowanie może się tak stać.
Głównym śledczym w tej powieści jest Fredrik Beier, dojrzały już mężczyzna, oczywiście po przejściach, rozwiedziony, kierujący się w relacjach damsko-męskich tylko pożądaniem, na szczęście nie ma tutaj przesytu seksualnego, co niestety się ostatnio zdarza w kryminałach. Fredrikowi towarzyszą głównie jego przyjaciel z komendy Andreas i nowo poznana partnerka kryminalna – Kafa Iqbal. Mają się oni zająć sprawą zaginięcia córki znanej i wpływowej pani polityk, co zmienia się jednak w poszukiwanie „zabójcy bez twarzy” i prowadzi do odkrycia szokującej prawdy.
„Naśladowców” czytałam przez tydzień, bo niestety co chwila coś mi wyskakiwało i nie mogłam w pełni skupić się na lekturze, czego żałuję, bo może przez to moje przerywanie czytania, mam mieszane uczucia co do  początku. Mianowicie przy rozpoczęciu powieści trzeba się bardzo skupić, by nie pogubić się w dużej ilości postaci i wątków, których jest nadzwyczajny urodzaj. Niejeden  by wykorzystał tylko jeden wątek i na nim oparł książkę, ale Johnsrud postawił sobie ambitne zadanie bogactwa akcji, które jak dla mnie, wyszło mu znakomicie.  Autor całkiem sprawnie manewruje między teraźniejszością a retrospekcjami, tworzy to wszystko bardzo ciekawą całość, która w miarę czytania, zaczyna się pięknie dopełniać.  Samą książkę, jak się już porządnie nad nią przysiądzie, czyta się szybko i przyjemnie, rozdziały są w miarę krótkie, dynamiczne, ostatnie 200 stron „połykałam”.
Jeśli chodzi o fabułę, to oprócz tego, co napisałam na początku, więcej nie zdradzę, bo jaki byłby sens czytania tego kryminału. Napiszę jeszcze tylko, że kiedy już myślałam, że wszystko rozgryzłam, pojawiał się nagle wielki zwrot akcji, którego bym się nie spodziewała. Takich zwrotów było kilka, jak nie kilkanaście, dzięki czemu naprawdę do samego końca nie wiedziałam jak się ta historia zakończy. Fanom kryminału i sensacji  książkę polecam, „Naśladowcy” to naprawdę powiew świeżości w tym gatunku i już czekam na kolejny tom.

K.

Komentarze