Najnowszy post

Regina Brett - Mów własnym głosem

Andy Weir – Marsjanin




Autor: Andy Weir
Wydawnictwo: Akurat
Gatunek: powieść, literatura science fiction
ISBN: 978-83-287-0222-6

W moim czytelniczym życiu ciągle szukam nowych doznań, nie ograniczam się do jednego bądź dwóch gatunków, do konkretnych tematyk czy autorów. Intensywnie czytam od ładnych kilkunastu lat i niezmiennie cieszę się, że wciąż przede mną wieeeeele do odkrycia. Najświeższym takim odkryciem jest niewątpliwie „Marsjanin” Andy’ego Weira. Typowa literatura science fiction, z którą dosyć ciężko się do tej pory dogadywałam, o dziwo przyniosła mi zaskakującą radość czytania.
Dzień jak co dzień dla pracowników NASA. Kolejna misja już szóstą dobę, a właściwie solę (dobę marsjańską) przebywa w założonym miejscu – na Marsie. Wykonują rutynowe, przydzielone im czynności, działają zgodnie z planem, nie spodziewają się żadnego zagrożenia. Mimo, że wyprawa była przygotowywana kila lat, sprzęt wielokrotnie sprawdzany, a załoga dogłębnie przeszkolona, astronauci przegrali z kapryśną pogodą. Misja zakończyła się fiaskiem, a jej uczestnicy byli zmuszeni do pospiesznego opuszczenia swojego miejsca pobytu. Podczas ewakuacji doszło do nieszczęśliwego wypadku, jeden z członków załogi nie wykazywał funkcji życiowych, dowódca podjął więc decyzję o pozostawieniu go na Marsie i ratowaniu reszty załogi. Tym pozostawionym członkiem zespołu był Mark Watney, inżynier, botanik, który tak się składa, że ten wypadek przeżył. Gdy Ares 3 z okrojoną załogą kieruje się w kierunku Ziemi, Mark budzi się po wypadku i odkrywa, że został sam. Kombinezon ma uszkodzony przez wbitą w niego antenę, ale ogólnie jest w dobrym stanie zdrowia. Od tego dnia zaczyna się jego samotna walka o życie, bo przez złamaną antenę, nie ma możliwości nawiązania kontaktu ani z załogą statku, ani z NASA.
Narracja książki prowadzona jest dwutorowo. Mamy tu więc dziennik pisany przez Marka i  narrację przedstawiającą sytuację w siedzibie NASA i na statku Ares 3. Książka naszpikowana jest wiedzą chemiczną, fizyczną, matematyczną, astronomiczną – istny raj dla ścisłowców, ale i dla humanistów (takich jak ja), którzy są ciekawi świata. Wydawać by się mogło, że przez te wszystkie mądrości książkę będzie się ciężko czytać, ale autor swoim stylem, a przede wszystkim poczuciem humoru i optymizmem głównego bohatera sprawił, że wprost nie idzie się od niej oderwać. Z powieści płynie duża doza motywacji, optymizmu, wiary, że obojętnie jak ciężka wydaje się nam sytuacja, zawsze idzie znaleźć z niej jakieś wyjście. Czasem próby nie będą udane, ale upór i odpowiednia motywacja mogą wiele zdziałać.
„Marsjanin” jest świetnie napisaną powieścią nieco rozrywkową, nieco naukową, nieco dramatyczną – udaną mieszanką wszystkiego, co najlepsze. Z ciekawości sięgnę też po film na podstawie powieści, bo po Waszych podzielonych komentarzach na jego temat, aż mnie korci, żeby się przekonać jakie wrażenie zrobi na mnie. „Marsjanin” otworzył mnie na nowo na literaturę science fiction, także jeśli macie jakieś tytuły godne polecenia, to będę wdzięczna za propozycje. 
K.

Komentarze