Najnowszy post

Regina Brett - Mów własnym głosem

Nathalie Roy – Smaczne życie Charlotte Lavigne




Autor: Nathalie Roy
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Gatunek: powieść, literatura obyczajowa, literatura kobieca
ISBN: 978-83-08-05304-1

W poszukiwaniu lekkiej, przyjemnej rozrywki przejrzałam biblioteczkę i moją uwagę przyciągnęła piękna okładka książki o tytule „Smaczne życie Charlotte Lavigne”. Szczerze mówiąc nie pamiętam nawet kiedy i gdzie ją kupiłam, ale opis z tyłu książki wydał mi się idealny – powieść o trzydziestoletniej Charlotte, miłośniczce gotowania i dobrego jedzenia, pracownicy programu telewizyjnego, która szuka w swoim życiu przede wszystkim miłości. Wieczorem siadłam więc w fotelu z kubkiem herbaty, licząc na przyjemne odprężenie płynące z lektury, ale się go nie doczekałam. Dwa dni po rozpoczęciu książki, w końcu ją skończyłam i dominujące uczucie jakie mi towarzyszyło, to rozdrażnienie.
Książka jest przede wszystkim strasznie szablonowa i przewidywalna. Główna bohaterka, zwariowana trzydziestolatka, która oczywiście ma przyjaciela geja, wieczne problemy z utrzymaniem się w związku, pije zbyt dużo wina a jej (głupie) zachowania mają się nam wydawać zabawne. Zapala się tu od raza lampka, halo halo, już gdzieś to widziałam. Charlotte jest niczym kiepska imitacja Bridget Jones z lekką domieszką Carrie Bradshaw. Dawno nie miałam do czynienia z tak irytującą główną bohaterką. W połowie książki naprawdę chciałam ją odłożyć na bok i nigdy do niej nie wracać, ale mówiłam sobie, może coś jednak się nagle coś zmieni na plus. Tak się nie stało, ale jakoś domęczyłam książkę do końca. Co gorsza, jest to pierwsza część trylogii, także podziwiam osoby, które zdecydowały się na dalsze obcowanie z bohaterką.
Przechodząc do treści książki – Charlotte mieszka w Montrealu, ma nieco ponad trzydzieści lat, pracuje jako researcherka w programie telewizyjnym, ale oczywiście ma marzenia, by sama kiedyś stanąć przed kamerą i być gwiazdą swojego show. W życiu osobistym niby się wszystko układa, od kilku miesięcy spotyka się z francuskim dyplomatą, także jej marzenia o przebiciu się do wyższych sfer mają szansę się w końcu ziścić. Ma oddaną przyjaciółkę i przyjaciela-sąsiada, geja, do którego chodzi się wieczorami wyżalić i przytulić, gdy jest jej źle. Jednak z upływem czasu życie osobiste zaczyna się sypać i Charlotte będzie musiała przełknąć nie jedną gorzką pigułkę. Fabuła wydaje się całkiem, całkiem i według mnie naprawdę mogła to być fajna, przyjemna lektura na jeden wieczór, ale autorka wszystko zepsuła przez cechy w jakie wyposażyła swoją bohaterkę. Dla mnie to taka typowa egoistka, która nie widzi problemu w sobie, tylko zawsze w innych, ona musi być w centrum uwagi, wydaje więcej pieniędzy niż ma, byle tylko innym pokazać na co ją niby stać. Również strasznie irytujące jest szastanie przez autorkę nazwami ekskluzywnych marek wszystkiego, co popadnie, od ubrań, przez samochody aż po najzwyklejszą wodę do picia, tak, nawet woda w świecie Charlotte musi być firmowa. Dodatkowo język jakim pisze Nathalie Roy też nie przypadł mi do gustu, za dużo infantylnych sformułowań, za dużo „ojejku”, „grrr” i zdecydowanie za dużo „mój bidulku”.
Pozytywne aspekty się czasem pojawią, nie ma ich jednak zbyt wiele, jak dla mnie były to tylko odnośniki kulinarne, zwłaszcza te charakteryzujące kuchnię kanadyjską. Chociaż nawet tutaj wszystko musiało być wystawne, bo przecież nasza Charlotte myśli, że jak się będzie otaczać takimi rzeczami, to ona sama się stanie damą i nie wiadomo jeszcze kim.
Strasznie się rozpisałam, ale jestem świeżo po lekturze i jestem aż zła na siebie, że zmarnowałam czas na tę książkę. Powtarzam, sam pomysł na fabułę był nawet całkiem udany, ale niestety nie wyszło, więc niechlubne brawa należą się autorce, za tak koncertowo położoną książkę.
K.

Komentarze