Najnowszy post

Regina Brett - Mów własnym głosem

Jeffrey Eugenides – Intryga małżeńska





Autor: Jeffrey Eugenides
Wydawnictwo: Znak
Gatunek: powieść, literatura współczesna
ISBN: 978-83-240-2120-8

Niektóre książki muszą u mnie długo czekać na przeczytanie. Czasami są spychane w kolejce przez nowości, czasami były to zakupy pod wpływem chwili i tak naprawdę nie mam wcale na nie ochoty, a czasami inna książka tego samego autora nie robi na mnie wrażenia, więc dana pozycja automatycznie jest przeze mnie długi czas pomijana. Tak właśnie było w przypadku „Intrygi małżeńskiej” Jeffrey’a Eugenidesa. Jakieś półtora roku temu przeczytałam „Przekleństwa niewinności”, które tak męczyłam, że za „Intrygę…” nie mogłam się zabrać, bałam się kolejnego rozczarowania. Aż kilka dni temu chwyciłam za nią i nie mogłam jej z rąk wypuścić, tak mnie pozytywnie zaskoczyła.
Akcja powieści dzieje się w latach ’80 XX wieku, przeważnie na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, ale przenosimy się także do Europy i aż we wschodnie części globu, wraz z jednym z głównych bohaterów. A tych bohaterów mamy trójkę. Madeleine – niepoprawna romantyczka, która najchętniej żyłaby w czasie gdy swoje powieści tworzyła Jane Austen; Leonard – przystojniak, w dodatku uzdolniony w wielu dziedzinach, wolny duch; Mitchell – porządny, czasem by się chciało powiedzieć, że przeciętny chłopak, poszukujący swojej drogi religijnej. Cała trójka kończy w tym samym roku studia, a ich losy łączą się od długiego czasu, co doprowadza do zacieśnienia między nimi więzi. Więzi, które sprawiają, że tak naprawdę żyją w uczuciowym trójkącie.
„Intryga małżeńska” jest powieścią o wchodzeniu w dorosłość, o wadze dokonywanych przez nas wyborów, o miłości, o prawdzie, o wierze, o zmaganiach z chorobą, o poszukiwaniu swojej drogi, o wszystkim co tak naprawdę wiąże się z poznawaniem i kształtowaniem siebie. Choć akcja dzieje się w latach osiemdziesiątych, to równie dobrze można by ją przenieść do chwili obecnej i byłoby to wszystko nadal aktualne. Cała trójka bohaterów ma swoje własne problemy, największe wydaje się mieć Leonard, ale one tak naprawdę wpływają również na Madeleine, a jak wpływają na nią, to i na Mitchella, więc muszą im stawić czoła zarówno razem, jak i każdy z osobna.
Powieść jest pięknie napisana, czyta się ją z wielką przyjemnością, choć zdarzają się momenty, gdzie akcja wydaje się zbytnio rozwleczona i gdzie pewnym rzeczom autor poświęca zbyt dużo czasu. Te gorsze momenty nadrabia lekkim piórem, zwrotami akcji i sprawnie wplatanymi retrospekcjami. Te retrospekcje przybliżają nam bohaterów i pozwalają zrozumieć dlaczego stali się takimi osobami, a nie innymi. Podoba mi się też bardzo, że autor jakby oddał im głos, wchodzimy do ich głów, wiemy co każde z nich myśli o sobie nawzajem, mamy pełen obraz sytuacji.
Oprócz ciekawej fabuły i jeszcze ciekawszych postaci wielkim plusem jest dużo odniesień do dzieł literackich i literaturoznawczych. Wielkie znaczenie mają tutaj np. „Fragmenty dyskursu miłosnego” Rolanda Barthesa, które to tak wielbi Madeleine, a których fragmenty Leonard potrafi wykorzystać tak, by ją dogłębnie zranić. Zwłaszcza na początku powieści znajdziemy też odniesienia do Cullera, Eco, Derridy, a dalej również do powieści wiktoriańskich, którymi to pasjonuje się Madeleine.
Powieść przeczytałam z dużą przyjemnością, choć nie jest to lekka literatura, wydaje mi się, że trzeba posiadać już jakąś dojrzałość życiową, żeby ją w pełni docenić. Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak niedługo zabrać się za „Middlesex”, kolejną pozycję Eugenidesa, która nagrodzona została Nagrodą Pulitzera.

K.

Komentarze