Najnowszy post

Katarzyna Nosowska - A ja żem jej powiedziała

Jill Santopolo - Światło, które utraciliśmy



Autor: Jill Santopolo

Wydawnictwo: Otwarte

Gatunek: powieść, powieść obyczajowa, literatura współczesna

ISBN: 978-83-7515-451-1


Rzadko mam okazję czytać książki tak dużo wcześniej przed premierą. Jednak "Światło, które utraciliśmy" przeczytałam już pod koniec maja i wprost nie mogłam się doczekać, aż otrzymam jej papierowe wydanie, dodatkowo z moją małą "polecajką" znajdującą się na skrzydełkach. Na przesyłkę od wydawnictwa przyszło mi jednak sporo czekać - otrzymałam ją dopiero dziś i dlatego też recenzja pojawia się niestety dopiero teraz. Najpierw jednak, zanim przeczytałam książkę zajrzałam na goodreads.com, żeby wiedzieć, czego się po niej spodziewać. Tam właśnie znalazłam opinię porównującą "Światło..." do "Zanim się pojawiłeś" Jojo Moyes i "Jednego dnia" Davida Nichollsa. Obie książki (oraz ich ekranizacje) po prostu uwielbiam, więc z wielkimi oczekiwaniami zabrałam się za lekturę, której nie odłożyłam, dopóki nie skończyłam.


Lucy i Gabe poznali się tak bardzo pamiętnego dnia 11 września 2001 roku, gdy runęły wieże WTC. Atmosfera niepewności, strachu i niedowierzania sprawiła, że wielu nowojorczyków spędziło ten dzień w towarzystwie nieznanych sobie osób. Po prostu przebywanie w czyimś towarzystwie przynosiło im ulgę i niewielkie, ale jednak, poczucie bezpieczeństwa. Lucy i Gabriela połączyła jakaś iskra, która z czasem przerodziła się w istny płomień uczuć, który przez długi czas nie chciał się wypalić. Stali się kochającą parą, jednak każde z nich miało swoje aspiracje zawodowe. Gdy Gabe dostaje propozycję pracy na Bliskim Wschodzie, a Lucy rozwija się zawodowo w Nowym Jorku, życie zaczyna się komplikować.


"Światło, które utraciliśmy" jest piękną, ale i smutną opowieścią o wielkiej miłości oraz o trudnych decyzjach, jakie musimy podejmować w dorosłym życiu. Poświęcić się miłości i zaprzepaścić szansę na karierę, czy wybrać właśnie ją ponad wielkie uczucie? Myślę, że wielu z nas mogło, lub nawet znalazło się w podobnej sytuacji i musiało stawić czoła podobnym problemom. "Światło..." przepełnione jest emocjami, czytałam je z wypiekami na twarzy i naprawdę jeszcze długo po skończeniu książki przeżywałam to, co napisała Jill Santopolo. Bardzo podobał mi się sposób prowadzenia narracji przez Lucy - przez to jeszcze głębiej odczuwałam to, co chciała przekazać główna bohaterka. Zaangażowałam się w ich historię i analizowałam decyzje, jakie obydwoje podejmowali. Choć czy były dobre, czy złe, niekoniecznie nam to oceniać, bo przecież człowiek przekonuje się, jaką on by podjął decyzję dopiero wtedy, kiedy sam znajdzie się w podobnej sytuacji.


Jill Santopolo stworzyła historię miłosną naszych czasów, która, według mnie, jest obowiązkowa na liście książek, którym warto poświęcić swój czas. Choć historia nie jest lekka i wesoła, to "Światło..." bardzo przyjemnie się czyta i aż żal je kończyć. Z całego serca polecam Wam książkę Jill Santopolo, pozwólcie się jej porwać na emocjonalny rollercoaster!


K.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję bardzo wydawnictwu Otwarte




Komentarze